Pytaj o rowery Nirve
w sklepach !

ul. Polnej Róży 2/4
Warszawa-Kabaty
Historia beach cruiserów, czy też “krążowników plażowych” - jak byśmy mogli je dzisiaj nazwać- sięga jeszcze lat trzydziestych XX wieku.
Pierwszy tego typu rower narodził się w 1933 roku, w postaci Motoroweru World B10E marki Schwinn. Pomimo, iż w jego nazwie pojawiło się słowo “motor”, to jednak nie posiadał on wcale silnika, a jedynie przypominał wyglądem i estetyką motocykle z lat trzydziestych. W ten sposób jego konstruktor Frank W. Schwinn stworzył coś, co zapoczątkowało produkcyjną lawinę różnych odmian tego modelu. Następna wersja cruisera z 1934 roku miała już bardziej stylowy i opływowy kształt. Od tej pory cruisery sukcesywnie zdobywały coraz szersze grono amatorów, do tego stopnia, iż w latach 50-tych firma Schwinna zajęła jedną czwarta całego rynku rowerowego. Nie trudno było już wtedy zauważyć ogromnej popularności jaką cieszyły się cruisery, wobec czego konkurencja na tym rynku zaczęła wyrastać jak grzyby po deszczu. Firmy takie jak Roadmaster, Columbia, Shelby, Monark Siler King czy Huffy wyczuły pismo nosem i rozpoczęły produkcję tych jednośladów. Niedługo jednak mogły pocieszyć się dobrym zyskiem. Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte niestety nie okazały się dla nich zbyt urodzajne,głównie ze względu na pojawienie się nowej generacji rowerów, jakimi były najpierw BMX-y, a chwilę później rowery górskie. Cruisery, o wiele cięższe i bardziej toporne od swoich młodszych braci niemalże odeszły w niepamięć. Przylgnęła do nich etykietka “złomu”, taniego roweru, który można było dostać za niecałe 5 dolarów na targach staroci. "Czarne" lata potrwały aż do schyłku dwudziestego wieku, kiedy to ogólna tendencja zwrotu do stylu retro przywróciła cruisery do życia. Od tej pory stały się one niemalże obiektami kolekcjonerskimi. Firmy rowerowe otrząśnięte z letargu zaczęły wypuszczać specjalne wersje klasycznych modeli, wzbogacone o dużo nowsze rozwiązania techniczne. Ręcznie robione, przyozdobione chromowanymi częściami i akcesoriami stały się nie lada łupem za które kolekcjonerzy płacili niejednokrotnie duże pieniądze. Dzisiaj są to już raczej tzw. “krążowniki szosowe”, bo łatwiej je dostrzec na ulicach i starówkach europejskich miast aniżeli na plaży. Więc jeśli masz ochotę na odrobinę ekstrawagancji, stylu i klasyki - wybór jest jeden. A wraz z beach cruiserem wkupisz sobie odrobinę magii w swoje życie.










*źródło: http://www.loungemagazyn.pl/